28-letnia Polka zginęła w wyniku czołowego zderzenia motocykla, którego była pasażerką, z samochodem. Gdyby na głowie miała kask, najprawdopodobniej by przeżyła pisze lokalny portal thisiskent.co.uk.
Do tragedii doszło w miejscowości Tunbridge Wells 19 maja ubiegłego roku. Anna Kobyłka siedziała na tylnym siedzeniu motocykla, którym kierował jej chłopak Adam Sztejno (29 l.).
Składając zeznania przed prowadzącym śledztwo w sprawie wypadku koronerem hrabstwa West Kent Rogerem Hathem, kierowca motocykla powiedział, że w momencie, kiedy doszło do wypadku, wyjeżdżał właśnie z parkingu przy hotelu Hotel du Vin.
Skręciłem w lewo i następną rzeczą, którą pamiętam to to, że leżę na ziemi tłumaczył.
Z jego zeznań wynika, że przed zakrętem zwolnił do 30 mil na godzinę.
Właścicielka Audi, które wzięło udział w wypadku zeznała, że w pewny momencie zauważyła jadący wprost na nią motocykl. Kobieta potwierdziła również, że Anna Kobyłka nie miała na głowie kasku.
Po wypadku polska para trafiła do Kent and Sussex Hospital a nastepnie przettransportowana została do Kings College Hospital, London. Niestety życia Polki nie dało się uratować.
Koroner Hath uznał wydarzenie za nieszczęśliwy wypadek.
- Cieszę się, że dochodzenie zostało zakończone. Teraz muszę sobie jakoś z tym radzić powiedział dziennikarzowi Kent and Sussex Courier Adam Sztejno.
ryk, Goniec.com CZYTAJ CAŁY...
Do tragedii doszło w miejscowości Tunbridge Wells 19 maja ubiegłego roku. Anna Kobyłka siedziała na tylnym siedzeniu motocykla, którym kierował jej chłopak Adam Sztejno (29 l.).
Składając zeznania przed prowadzącym śledztwo w sprawie wypadku koronerem hrabstwa West Kent Rogerem Hathem, kierowca motocykla powiedział, że w momencie, kiedy doszło do wypadku, wyjeżdżał właśnie z parkingu przy hotelu Hotel du Vin.
Skręciłem w lewo i następną rzeczą, którą pamiętam to to, że leżę na ziemi tłumaczył.
Z jego zeznań wynika, że przed zakrętem zwolnił do 30 mil na godzinę.
Właścicielka Audi, które wzięło udział w wypadku zeznała, że w pewny momencie zauważyła jadący wprost na nią motocykl. Kobieta potwierdziła również, że Anna Kobyłka nie miała na głowie kasku.
Po wypadku polska para trafiła do Kent and Sussex Hospital a nastepnie przettransportowana została do Kings College Hospital, London. Niestety życia Polki nie dało się uratować.
Koroner Hath uznał wydarzenie za nieszczęśliwy wypadek.
- Cieszę się, że dochodzenie zostało zakończone. Teraz muszę sobie jakoś z tym radzić powiedział dziennikarzowi Kent and Sussex Courier Adam Sztejno.
ryk, Goniec.com CZYTAJ CAŁY...









