Dzień po tym, jak polska aktorka oskarżyła przybyszy znad Wisły o rujnowanie Wielkiej Brytanii, w ich obronie stanęła Brytyjka. Felietonistka dziennika The Independent przypomina, że w całej debacie o emigrantach Polacy są tematem zastępczym.

Felieton Mary Dejevsky nie jest bezpośrednią odpowiedzią na czwartkowy tekst, który ukazał się w gazecie The Sun, lecz raczej głosem w dyskusji, jaka wybuchła po tym, jak profesor Krystyna Iglicka zaprzeczyła wynikom badań zleconych przez Komisję Równości i Praw Człowieka.

Autorzy raportu dla EHRC twierdzą, że najazd na Zjednoczone Królestwo ma się ku końcowi i w roku 2008 do domów wróciła połowa spośród 1,5 miliona imigrantów z Europy Wschodniej, przede wszystkim Polaków. Odpowiedź profesor Iglickiej była jednoznaczna. My ich tutaj nie widzimy. Nie widzimy ich także w innych krajach mówiła polska uczona w wywiadzie dla radia BBC.

Dejewski zauważa, że całą dyskusję pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami teorii o masowym odwrocie Polaków łączy wspólne założenie, że masowa imigracja jest dla Wielkiej Brytanii szkodliwa. Różnica polega na tym, że jedna strona twierdzi, że można się już przestać martwić, bo wracają, a druga nadal woli wykazywać, że nadmierna imigracja przyczynia się do redukcji i tak już najniższych płac.

Zdaniem felietonistki brytyjskiego dziennika, przywoływanie przykładu Polaków w momencie, kiedy chce się udowodnić wadliwość brytyjskiego sytemu przyjmowania imigrantów, jest co najmniej nieuczciwe. Nie tylko z powodu ich statusu jako członków Unii Europejskiej pisze Dejewsky.

Zdaniem dziennikarki tak jest po prostu łatwiej. Ludzie słyszą polski na ulicy i w ... CZYTAJ CAŁY... the      independent      po      naszej      stronie          
O nas  •  Pomoc  •  Kontakt  •  Reklama  •  Regulamin  •  RSS
Copyright © 2009 Szperacz.co.uk. All rights reserved.